Czym prawidłowo mieszać klej do płytek? Klucz do trwałego montażu
Ach, klejenie płytek! Wielu amatorów i półprofesjonalistów łapie się za głowę na samą myśl o równym rozłożeniu kleju, docinaniu czy spoinowaniu. Jednak zanim w ogóle chwycisz za pacę zębatą, stajesz przed fundamentalnym dylematem: Czym mieszać klej do płytek i jak to zrobić, żeby efekt naszej pracy przetrwał lata, a nie pękł i odpadł po kilku sezonach? Kluczowa odpowiedź na to zagadnienie to nic innego jak prawidłowe przygotowanie mieszanki klejowej, co wymaga odpowiednich narzędzi i metodycznego podejścia. Bez tej elementarnej wiedzy, nawet najlepszy, najdroższy klej nie spełni swojego zadania, a frustracja gotowa.

- Narzędzia i techniki mieszania kleju: Od wyboru mieszadła do idealnej konsystencji
- Chemia mieszania: Jak działają cement, woda i dodatki polimerowe
- Czego unikać podczas mieszania: Najczęstsze błędy i jak im zapobiegać
- Czas urabialności i wiązania: Kluczowe parametry pracy z wymieszanym klejem
Różne kleje mają różne wymagania. To trochę jak gotowanie – nie każdy przepis wymaga tych samych proporcji wody i mąki, prawda? Od typu kleju (cementowy C1, C2, odkształcalny S1/S2) zależą kluczowe parametry jego przygotowania. Analizując dane techniczne różnych mieszanek, dostrzegamy jasne wytyczne, które destylują się w kilka kluczowych zmiennych, od których nie ma odstępstwa.
| Typ Kleju (klasa wg PN-EN) | Proporcja wody (litry na 25 kg worka) | Czas mieszania (min) | Czas "dojrzewania" (min) | Czas urabialności (pot life w godzinach) |
|---|---|---|---|---|
| C1 (Standardowy) | ~6.0 - 6.5 | ~2-3 | ~5 | ~3-4 |
| C2TE (Ulepszony, bez spływu) | ~5.5 - 6.0 | ~2-3 | ~5-10 | ~2-3 |
| C2TES1 (Odkształcalny) | ~5.0 - 5.5 | ~3-4 | ~10 | ~1.5-2.5 |
Powyższe dane pokazują, że już na starcie mamy do czynienia ze zróżnicowanymi wymogami. Ignorowanie tych prostych, ale fundamentalnych liczb zawartych na opakowaniu to proszenie się o kłopoty. Czy faktycznie te drobne różnice w proporcjach czy czasie mieszania mają tak kolosalne znaczenie? Odpowiedź brzmi: absolutnie tak. Każdy punkt na tym wykresie, każda wartość w tej tabeli wynika z precyzyjnie zaprojektowanej chemii, która czeka na odpowiednią aktywację. Bez przestrzegania zaleceń producenta, chemia ta nie zadziała w optymalny sposób, a właściwości kleju pozostaną daleko w tyle za tym, co obiecuje etykieta. To trochę jak próba upieczenia chleba bez drożdży – coś wyjdzie, ale na pewno nie będzie to puszysty, apetyczny bochenek.
Skoro podstawy proporcji i czasów mamy już z grubsza naszkicowane, pora zagłębić się w detale, które czynią prawdziwą różnicę. To właśnie niuanse decydują o tym, czy klej zwiąże na zawsze, czy też po kilku miesiącach zechce odseparować się od podłoża w akcie desperackiego chemicznego buntu. Szczegółowe zrozumienie każdego etapu przygotowania oraz komponentów jest więc absolutnie kluczowe, by uniknąć kosztownych błędów i osiągnąć mistrzostwo w sztuce montażu płytek. Przed nami podróż w świat mechaniki mieszania, alchemii cementu i praktycznych zasad, które pozwolą Wam osiągnąć idealną, jednorodną masę gotową do pracy.
Zobacz także: Czy można mieszać cement z klejem do płytek? Poradnik 2025
Przygotowałem również poglądowy wykres ilustrujący szacunkowy koszt materiału na m² w zależności od klasy kleju. Pamiętajcie, że są to wartości przybliżone, zależne od producenta i miejsca zakupu, ale dają pewne rozeznanie.
Narzędzia i techniki mieszania kleju: Od wyboru mieszadła do idealnej konsystencji
Porozmawiajmy szczerze: mieszanie kleju do płytek ręcznie, szpachlą czy łopatą w wiadrze, to jak próba przeniesienia wody sitem. Owszem, coś tam zmieszacie, ale jednorodna, pozbawiona grudek masa o prawidłowej konsystencji? Powodzenia. Zresztą, kto ma dziś czas na takie katorżnicze metody przy projekcie większym niż przyklejenie jednej płytki w kiblu?
Klucz do sukcesu leży w elektrycznym mieszadle. Zapomnijcie o starych wiertarkach z mieszadłem od farby. Potrzebujecie narzędzia z prawdziwego zdarzenia – mocnej wiertarki z regulacją obrotów i uchwytem co najmniej na 13 mm lub dedykowanego mieszadła do zapraw. Do worka 25 kg kleju o zwiększonej retencji wody i modyfikatorach, potrzebujecie mocy rzędu minimum 1000-1200 W, najlepiej z przełożeniem, które zapewnia wysoki moment obrotowy przy niższych, kontrolowanych obrotach (np. 300-600 obr./min). Zbyt wysokie obroty to autostrada do napowietrzenia masy i zniszczenia polimerów.
Zobacz także: Czy można mieszać różne kleje do płytek 2025?
Dobór mieszadła też ma znaczenie. Pióro mieszające do kleju cementowego powinno być typu spiralnego lub klatkowego. Spiralne wciąga materiał od góry, spychając go w dół, podczas gdy klatkowe bardziej "ubija" masę od dołu. Średnica mieszadła musi być odpowiednia do rozmiaru wiadra – optymalnie około 100-140 mm dla wiadra 20-litrowego. Pióro za małe sprawi, że boki i dno wiadra będą niedomieszane; za duże będzie ocierać o ścianki i utrudni mieszanie.
Samo mieszanie to rytuał, którego trzeba przestrzegać. Zaczynamy od nalania do czystego wiadra odmierzonej, precyzyjnej ilości czystej, zimnej wody – pamiętaj, brudna woda może zawierać substancje zakłócające proces wiązania. Powoli wsypujemy suchy proszek kleju, ciągle mieszając na najniższych obrotach. Ma to na celu wstępne zawilgocenie wszystkich cząstek. Jakbyście dodawali kakao do mleka – powoli, żeby nie było grudek.
Po wstępnym wsypaniu całej ilości proszku, zwiększamy obroty mieszadła do zalecanych (np. 400-600 obr./min) i mieszamy intensywnie przez około 2-3 minuty, zanurzając pióro na głębokość pozwalającą mieszać całą objętość masy. Starannie zgarniamy resztki suchego proszku ze ścianek i dna wiadra (szpachelką!) i domieszać je. Celem jest uzyskanie pozornie jednorodnej masy.
Teraz kluczowy krok, który wielu pomija w pośpiechu: czas dojrzewania lub odpoczynku. Odstawiamy mieszankę na 5 do 10 minut (czas zależy od typu kleju i producenta). W tym czasie woda wnika głębiej w każdą cząstkę cementu i dodatków polimerowych, a ewentualnie wciągnięte powietrze ma szansę się uwolnić. To pozwala klejowi "nabrać mocy urzędowej".
Po upływie czasu dojrzewania, dokonujemy krótkiego, ponownego mieszania (około 30 sekund) na niższych obrotach. Masa stanie się bardziej plastyczna i gładka. To jest właśnie moment, w którym osiągamy idealną konsystencję – gładką, kremową pastę, bez grudek, która nie spływa z pacy zębatej, ale jednocześnie daje się łatwo rozprowadzić. Wiecie co? Dobrze wymieszany klej powinien przypominać gęstą śmietanę lub budyń waniliowy – gładki, jednolity, bez zaskakujących niespodzianek w postaci grudek. To prosta, organoleptyczna metoda oceny, czy poszło nam jak należy. Jeśli klej jest grudkowaty, zbyt rzadki, leje się jak woda, albo odwrotnie – przypomina mokry piasek z betonowego bloku, coś poszło bardzo nie tak. Pamiętajmy, że narzędzia do mieszania oraz stosowana technika to fundament, na którym budujemy całą resztę prac.
Chemia mieszania: Jak działają cement, woda i dodatki polimerowe
Zejdźmy na chwilę do mikroskopowego poziomu i zrozumiejmy, co naprawdę dzieje się w wiadrze, gdy mieszanie cementu z wodą rozpoczyna ten fascynujący proces. Cementowy klej do płytek to nie tylko piasek zlepiony spoiwem. To zaawansowana kompozycja, w której każdy składnik pełni ściśle określoną rolę, a interakcje między nimi decydują o końcowej wytrzymałości i właściwościach.
Głównym graczem jest cement portlandzki. To, można rzec, "serce" kleju. Suche cząstki cementu są chemicznie uśpione. Potrzebują bodźca, "iskry", a tą iskrą jest woda. Gdy woda styka się z ziarnami cementu, dochodzi do reakcji zwanej hydratacją (uwodnieniem). Nie jest to tylko namoczenie, ale złożony proces chemiczny, w wyniku którego powstają nowe fazy krystaliczne, głównie krzemiany i gliniany wapnia uwodnione (CSH i CAH).
Wyobraźcie sobie cząsteczki cementu jak maleńkie jeże. Gdy spotykają wodę, zaczynają "wypuszczać" z siebie kryształowe "igiełki" (igły CSH i płytki CAH). Te kryształki rosną, splatają się ze sobą, wrastają w pory piasku (który jest kruszywem i szkieletem kleju) oraz, co kluczowe dla przyczepności, w mikropory na powierzchni płytki i podłoża. To właśnie ta krystaliczna sieć tworzy sztywną strukturę, która nazywamy stwardniałym klejem.
Piasek pełni rolę wypełniacza i "szkieletu" masy. Jest relatywnie obojętny chemicznie w tym procesie (choć jego uziarnienie i czystość są bardzo ważne dla urabialności i właściwości mechanicznych), ale jego powierzchnia jest miejscem, gdzie rosnące kryształy cementu mogą się zaczepiać. Wapno hydratyzowane (jeśli jest w składzie) poprawia plastyczność świeżej mieszanki i ułatwia rozprowadzanie kleju.
Teraz pora na prawdziwych bohaterów współczesnych klejów – dodatki polimerowe w kleju. To one odróżniają proste zaprawy cementowe od elastycznych, wytrzymałych klejów. Zazwyczaj są to redyspergowalne proszki polimerowe, najczęściej na bazie kopolimerów octanu winylu i etylenu (VAE), akrylatów lub styren-akrylatów. W proszku kleju są w stanie stałym. Gdy dodajemy wodę, rozpuszczają się i tworzą dyspersję (czyli zawiesinę mikroskopijnych kuleczek polimeru w wodzie).
Podczas wysychania (a w zasadzie wiązania i odparowywania nadmiaru wody) w świeżej masie klejowej zachodzą dwa równoległe procesy: hydratacja cementu (tworzenie sztywnej sieci krystalicznej) i koalescencja polimerów. Kuleczki polimeru "spotykają się" ze sobą i z powierzchniowym napięciem wody tworzą cienkie, ciągłe filmy. Te filmy osadzają się na powierzchni ziaren cementu, piasku i przede wszystkim, mostkują (łączą) rosnące kryształy CSH. Tworzą też film na powierzchniach adhezyjnych – czyli płytce i podłożu.
Polimerowe filmy działają jak "wewnętrzny zbrojenie" kleju. Po stwardnieniu, ta polimerowa sieć zwiększa wytrzymałość kleju na zginanie i rozciąganie (które są kluczowe dla elastyczności S1/S2), poprawia przyczepność (adhezję) do trudnych, mniej nasiąkliwych podłoży (jak gres), zwiększa wodoodporność (uszczelniają pory) i mrozoodporność. Co równie ważne, dodatki polimerowe często zawierają domieszki zatrzymujące wodę (retencję wody), co spowalnia jej odparowywanie i pozwala cementowi na pełniejszą hydratację, zwłaszcza na chłonnych podłożach i w gorących warunkach. Dlatego klej modyfikowany polimerami zapewnia mocniejsze i trwalsze wiązanie.
Zrozumienie tej chemii pokazuje, dlaczego precyzja w mieszaniu jest tak ważna. Zbyt mało wody? Hydratacja nie będzie pełna, polimery się nie rozpuszczą i nie utworzą filmu – struktura będzie krucha, a przyczepność słaba. Zbyt dużo wody? Osłabimy stężenie cementu i polimerów w mieszaninie, zwiększymy porowatość po wyschnięciu, a rosnące kryształy CSH będą rzadsze i krótsze, tworząc słabszą sieć. Pamiętacie te długie kryształy przy większej ilości wody? Problem w tym, że zbyt dużo *początkowej* wody, która potem wyparuje, zostawia po sobie pory, osłabiając całą strukturę. Właściwa ilość wody gwarantuje optymalną hydratację i koalescencję polimerów.
Czego unikać podczas mieszania: Najczęstsze błędy i jak im zapobiegać
Skoro już wiecie, jak powinno wyglądać prawidłowe przygotowanie kleju, pora na ciemną stronę mocy, czyli najczęstsze potknięcia, które mogą zamienić Wasz projekt w pasmo kłopotów. Niestety, wymieszany klej nieprawidłowo to prosta droga do katastrofy na budowie, prowadzącej do problemów podczas montażu, a w najgorszym wypadku do poluzowania płytek. Ale bez paniki! Większości tych błędów można łatwo zapobiec, mając tylko odrobinę świadomości i dyscypliny.
Błąd Numer Jeden (i prawdopodobnie najczęstszy): Złe proporcje wody. Często wynikający z lenistwa – "nalewam na oko". Konsekwencje są opłakane: zbyt dużo wody osłabia wiązanie cementu i polimerów (jak już wiemy z lekcji chemii), zwiększa skurcz podczas wysychania (co prowadzi do naprężeń i odspajania!), spowalnia wiązanie i obniża wytrzymałość końcową. Zbyt mało wody z kolei powoduje, że klej jest suchy, grudkowaty, trudny do rozprowadzenia (brak odpowiedniej urabialności), a hydratacja i rozpuszczenie polimerów są niepełne, co skutkuje słabym związaniem z płytką i podłożem.
Jak temu zapobiegać? Proste, jak budowa cepa: MIERZYĆ! Używajcie czystego naczynia z podziałką (wiadra z miarką, dużej menzurki kuchennej, cokolwiek, co pozwala precyzyjnie odmierzyć wskazaną przez producenta ilość wody na konkretną ilość kleju, np. na cały worek 25 kg, pół worka czy 5 kg). Ta inwestycja w precyzję zwróci się stukrotnie.
Błąd Numer Dwa: Niedostateczne mieszanie. Czyli mieszacie "aż znikną największe grudki" i uważacie, że robota zrobiona. Efekt? Masa nie jest jednorodna. Część proszku jest tylko zwilżona, część prawidłowo uwodniona. Pojawią się grudki, które nie rozpuszczą się i nie zwiążą prawidłowo. Struktura będzie niejednorodna, pełna słabych punktów. Wiecie, to trochę jakby zrobić ciasto, ale nie zmieszać dobrze mąki z resztą składników – niektóre partie będą surowe, inne upieczone, całość niezjadliwa.
Jak temu zapobiegać? Trzymać się zaleceń producenta co do czasu mieszania (zwykle 2-3 minuty pierwszego mieszania) i używać odpowiedniego sprzętu, który poradzi sobie z całą objętością kleju w wiadrze. I skrobać, cholera, skrobać te boki i dno wiadra!
Błąd Numer Trzy: Pomijanie czasu dojrzewania. Zmieszane? Ok, do roboty! A klej jeszcze "nie pije". Jak już wiemy, ten krótki, 5-10 minutowy odpoczynek jest niezbędny, aby woda dotarła do wszystkich zakamarków cząstek, polimery zaczęły się rozpuszczać, a ewentualne powietrze uwolnić. Pominięcie tego kroku lub drugiego, krótkiego mieszania po odpoczynku, może skutkować tym, że klej będzie trudniejszy do rozprowadzenia, mniej plastyczny, a w gotowej zaprawie pozostaną pory powietrzne, osłabiając jej strukturę i przyczepność.
Jak temu zapobiegać? Po prostu... czekać. Te kilka minut nie zrujnuje Waszego harmonogramu pracy, a może uratować cały projekt. Wykorzystajcie ten czas na przygotowanie kolejnej partii wody, sprawdzenie podłoża czy rozmieszczenie narzędzi. To "magiczne" 5-10 minut robi ogromną różnicę.
Błąd Numer Cztery: Nadmierne lub zbyt szybkie mieszanie po czasie dojrzewania. Tak, tu też można przedobrzyć. Mieszanie z przesadnie dużą prędkością obrotową mieszadła (zwłaszcza przez długi czas po dojrzeniu) wtłacza do masy dużo powietrza. Powietrze to puste pory w stwardniałym kleju, czyli osłabienie. W skrajnych przypadkach można też mechanicznie "pociąć" czy uszkodzić rodzące się, delikatne struktury polimerowe.
Jak temu zapobiegać? Drugie mieszanie po dojrzeniu ma być krótsze (ok. 30 sekund) i na niższych obrotach – tylko po to, żeby przywrócić klejowi plastyczność. Mieszadło do zapraw z regulacją obrotów i momentu obrotowego jest tu nieocenione.
Błąd Numer Pięć: Ponowne zarabianie stężałego kleju ("dolewanie wody do twardniejącej masy"). To śmiertelny grzech w świecie chemii budowlanej i najczęstsze błędy podczas mieszania prowadzą często właśnie do tej pokusy. Klej cementowy wiąże poprzez hydratację. Gdy masa zaczyna stężeć, proces ten trwa w najlepsze – tworzą się kryształy, polimery formują sieci. Dolanie wody do takiego kleju i ponowne przemieszanie nie "przywróci go do życia" w prawidłowy sposób. Owszem, stanie się znów płynniejszy i łatwiejszy do rozprowadzenia, ale struktura krystaliczna i polimerowa, która już zaczęła się tworzyć, zostanie bezpowrotnie zniszczona. Klej tak "odświeżony" będzie miał drastycznie obniżoną przyczepność, wytrzymałość i elastyczność. Po prostu odpadnie.
Jak temu zapobiegać? Planować pracę. Nie mieszać zbyt dużych partii kleju naraz, zwłaszcza w ciepłe dni, gdy czas urabialności jest krótszy. Lepiej mieszać mniejsze ilości częściej niż próbować reanimować umierającą masę. To, co stężało, jest odpadem – wyrzućcie to bez żalu i wymieszajcie nową partię.
Błąd Numer Sześć: Mieszanie w brudnym wiadrze lub brudną wodą. Resztki starego kleju, gipsu, farby czy oleju w wiadrze albo zanieczyszczenia w wodzie mogą wchodzić w niepożądane reakcje z chemią kleju, zakłócając hydratację i wiązanie polimerów. Efektem może być słabsza przyczepność, dłuższe lub szybsze wiązanie niż przewidziano, a nawet przebarwienia kleju (które mogą przejść na fugę lub, co gorsza, nasiąkliwą płytkę).
Jak temu zapobiegać? Czyszczenie narzędzi i wiadra natychmiast po zużyciu partii kleju, ZANIM stwardnieje. Używajcie czystej wody z pewnego źródła (z wodociągu, a nie ze stawu budowlanego).
Pamiętajcie, że każdy z tych błędów, pojedynczo lub w kombinacji, znacząco osłabia mieszanka klejowa i cały system montażu. Ignorowanie tych zasad to igranie z prawami fizyki i chemii, a ta dwójka, jak wiadomo, potrafi być bezlitosna.
Czas urabialności i wiązania: Kluczowe parametry pracy z wymieszanym klejem
Zmieszaliśmy klej perfekcyjnie – idealna konsystencja, zero grudek, pachnie niemal jak lody (no, może bez przesady). Teraz zaczyna się wyścig z czasem, a dokładnie z dwoma kluczowymi parametrami: czasem urabialności (pot life) i czasem wiązania. Ignorowanie ich to kolejny prosty sposób na spieprzenie roboty. Znajomość tych czasów pozwala nam planować pracę i zapewnia, że używamy kleju, który wciąż "żyje" i jest w stanie prawidłowo związać z podłożem i płytką.
Czym jest czas urabialności (pot life)? To okres, w którym wymieszany klej zachowuje swoje właściwości robocze – plastyczność, przyczepność początkową, łatwość rozprowadzania. Mówiąc po ludzku: czas, w którym możecie komfortowo pracować z przygotowaną masą, nakładać ją na podłoże i układać płytki. Po tym czasie, pomimo że klej może nie być jeszcze twardy jak skała, jego struktura wewnętrzna (hydratacja i polimeryzacja) postępuje na tyle, że jego zdolność do prawidłowego związania zaczyna maleć. Mieszanka staje się gęstsza, "ciągnie się" pod pacą, trudniej się ją rozprowadza, a co najważniejsze, jej przyczepność (adhezja) gwałtownie spada. Klej na krawędzi czasu urabialności to tykająca bomba zegarowa pod Waszymi płytkami.
Wartości czasu urabialności są zróżnicowane w zależności od rodzaju kleju (patrz tabela powyżej) i wahają się zazwyczaj od około 1,5 godziny dla klejów szybkowiążących i wysokoodkształcalnych (jak S1/S2) do 3-4 godzin dla standardowych klejów cementowych (C1/C2). Kluczowe jest jednak to, że są to czasy podane dla ściśle określonych warunków laboratoryjnych – zazwyczaj 20°C temperatury otoczenia i 50% wilgotności względnej. Wiecie co? Realia na budowie rzadko kiedy są laboratoryjne!
W rzeczywistości na czas urabialności ogromny wpływ ma temperatura (im cieplej, tym szybciej wiąże, hydratacja przyspiesza!) i wilgotność powietrza (niską wilgotność + ruch powietrza przyspiesza odparowywanie wody, co skraca czas pracy). Również temperatura podłoża (ciepłe podłoże "wyciąga" wodę szybciej) i chłonność podłoża/płytek mają znaczenie. W upalny letni dzień czas urabialności kleju C2TE, który w laboratorium trwa 3 godziny, może skrócić się do zaledwie 1-1,5 godziny. Z kolei zimą, w chłodnej piwnicy, może się wydłużyć nawet ponad normę.
Jak sobie z tym radzić? Po pierwsze, czytać opakowanie i znać deklarowany czas urabialności. Po drugie, obserwować warunki na budowie i dostosowywać do nich wielkość mieszanych partii kleju. Lepiej zmieszać dwa worki na raz i pracować szybko w upale, czy mieszkać po pół worka (lub mniej) w zależności od tempa pracy i warunków. Jeśli zauważysz, że klej zaczyna gęstnieć, tracić plastyczność, a próba rozprowadzenia go pacą staje się "szarpaniem", to znak, że zbliżacie się do końca jego życia roboczego. Nie wylewajcie go z wiadra na siłę!
Czas wiązania to nieco inny parametr, choć powiązany. Odnosi się do momentu, w którym klej zyskuje dostateczną wytrzymałość, by można było np. bezpiecznie po nim chodzić (ruch pieszy) lub rozpocząć fugowanie. Podobnie jak czas urabialności, zależy od typu kleju, temperatury i wilgotności. Standardowe kleje (C1, C2) osiągają możliwość ruchu pieszego zwykle po 12-24 godzinach i pełną wytrzymałość po kilku dniach do tygodnia. Kleje szybkowiążące (oznaczone literą F – Fast) potrafią osiągnąć te parametry znacznie szybciej – ruch pieszy często po 3-4 godzinach, a pełna wytrzymałość po 24 godzinach. To kluczowa informacja dla planowania kolejnych etapów prac.
Producenci podają również parametr "czas schnięcia otwartego" (Open Time), który co prawda technicznie nie dotyczy samego mieszania, ale jest ściśle z nim związany i kluczowy dla pracy z wymieszanym klejem. To czas, w którym od nałożenia kleju na podłoże płytkę można jeszcze ułożyć i odpowiednio ją skorygować, zachowując pełną przyczepność. Ten czas, też mierzony w warunkach laboratoryjnych (np. 20 minut dla kleju C2TE), również drastycznie skraca się w wietrznych, ciepłych, suchych warunkach. Dlatego kleju nie rozciąga się na kilometr przed ułożeniem płytek – bo na końcu ten klej będzie już "zaschnięty na powierzchni" i płytka do niego nie przywrze prawidłowo (test palca: jeśli przy dotknięciu na kleju pozostaje odcisk kleju, jest ok; jeśli powierzchnia jest sucha i nie ma śladu, klej stracił czas otwarty). Odpowiednia mieszanka klejowa musi być użyta w ściśle określonych ramach czasowych.
Podsumowując, znajomość i przestrzeganie czasów urabialności, otwartych i wiązania to podstawa profesjonalnego montażu. Zbyt długa praca z klejem, który "umiera", czy przedwczesne obciążenie świeżo ułożonej posadzki, mogą zniweczyć całą pracę. To element układanki, który, obok prawidłowego mieszania, gwarantuje, że wasz klej nie tylko świetnie wygląda w wiadrze, ale równie świetnie spełni swoją rolę pod płytkami przez długie lata. Wymieszać klej to dopiero początek, trzeba jeszcze umieć go używać zgodnie z jego naturą i parametrami chemicznymi, zanim procesy wiązania zajdą zbyt daleko.