Kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni?
Remont kuchni to prawdziwy plac boju logistyki i precyzji, a pytanie o moment instalacji płytek ściennych między szafkami spędza sen z powiek wielu inwestorom. W końcu kto chciałby marnować materiały czy, co gorsza, stworzyć problemy konstrukcyjne dla nowiutkich mebli? Gdy pytamy o to, kiedy kłaść płytki między szafkami w kuchni, branżowi eksperci są zaskakująco zgodni – płytki ścienne najlepiej układać po zakończonym montażu mebli kuchennych. To pozornie prosta odpowiedź kryje za sobą mnóstwo praktycznych korzyści i minimalizuje ryzyko kosztownych wpadek.

- Ryzyko odstawania szafek od ściany
- Dopasowanie wysokości płytek do układu szafek
- Zalety układania płytek po montażu mebli kuchennych
Zanim pochylimy się nad konkretnymi wyzwaniami i rozwiązaniami, przyjrzyjmy się zestawieniu kilku kluczowych czynników decydujących o efektywności procesu. Analiza porównawcza dostępnych metod instalacji ujawnia wyraźne tendencje, które warto wziąć pod uwagę. Twarde dane często rozwiewają intuicyjne, ale błędne przekonania o kolejności prac wykończeniowych w sercu domu.
| Kryterium Oceny | Instalacja Płytek PRZED Montażem Mebli | Instalacja Płytek PO Montażu Mebli |
|---|---|---|
| Estymowane Ryzyko Przeróbek/Korekt | Wysokie (ok. 25-35% projektów wymaga poprawek na styku mebel-płytka) | Niskie (poniżej 5% projektów z minimalnymi korektami) |
| Szacunkowe Straty Materiału (Płytki) | Wyższe (ok. 10-18% z powodu złożonych docięć i ukrytych powierzchni) | Niższe (ok. 5-10% wynikające ze standardowych docięć) |
| Czas Pracy Dedykowany Układaniu Płytek | Dłuższy (potrzeba precyzyjnego planowania, zabezpieczania, skomplikowanych cięć) | Krótszy (praca w zdefiniowanej przestrzeni, prostsze cięcia) |
| Łatwość Dopasowania do Konkretnych Wymiarów | Niska (oparta na założeniach, wrażliwa na odchylenia w pomiarach mebli/ścian) | Wysoka (oparta na rzeczywistych, zwymiarowanych po montażu przestrzeniach) |
Powyższe zestawienie danych wprost wskazuje na preferowane rozwiązanie z perspektywy wykonawczej i ekonomicznej. Choć wizja idealnie gładkiej ściany przed pojawieniem się szafek może wydawać się kusząca, rzeczywistość często brutalnie weryfikuje takie podejście. Praca w zdefiniowanej przestrzeni roboczej po instalacji mebli okazuje się po prostu bardziej przewidywalna i mniej narażona na błędy. Taka kolejność działań eliminuje wiele potencjalnych problemów, o których często dowiadujemy się zbyt późno, już w trakcie kosztownych poprawek.
Ryzyko odstawania szafek od ściany
Zasadnicza kwestia, która wysuwa się na pierwszy plan przy dyskusji o momencie układania płytek, to wpływ ich grubości na ostateczne ustawienie mebli. Wyobraź sobie szafkę dolną, której korpus teoretycznie ma przylegać idealnie do ściany, a jej stabilność w dużej mierze zależy od mocowania do niej lub przylegania tylnej krawędzi. Gdy pod taką szafką lub za jej fragmentem pojawia się warstwa płytki (np. gres o grubości 8-10 mm) wraz z klejem (dodatkowe 2-5 mm), tworzy to łączną "górkę" o grubości rzędu 10-15 mm. Szafka, próbując "usiąść" idealnie na nóżkach, natrafia na tę nierówność, co sprawia, że płytki spowodują odstawanie mebli od ściany na tej wysokości.
Zobacz także: Kiedy Kłaść Płytki Na Zewnątrz? Kluczowa Temperatura Montażu
Podobnie dzieje się w przypadku szafek wiszących, mocowanych zazwyczaj na szynach montażowych lub pojedynczych zawieszkach. Jeśli te punkty mocowania wypadają na obszarze pokrytym płytkami, system montażowy natrafia na barierę o grubości płytek i kleju. Szafka, która powinna wisieć płasko przy ścianie, zostaje odsunięta, tworząc widoczną szczelinę między tylną krawędzią a ścianą powyżej lub poniżej płytki. Nawet pozornie niewielkie odsunięcie rzędu kilkunastu milimetrów staje się uciążliwe.
Ten problem potęguje się w zależności od konkretnej konfiguracji mebli i umiejscowienia punktów podparcia czy mocowania względem układu płytek. W skrajnych przypadkach, gdy szafki są projektowane tak, aby dokładnie wpasować się między określone punkty na ścianie (np. we wnęce), nieprzewidziana grubość płytek za nimi może uniemożliwić montaż bez czasochłonnych i często mało estetycznych podcinania. Pomyśl o tym, jak frustrujące musi być odkrycie, że świeżo zamówione szafki nie chcą przylegać do ściany, bo płytkarz wykonał swoją pracę zbyt sumiennie, pokrywając większy obszar niż było to konieczne – albo po prostu działając bez wiedzy o przyszłym dokładnym układzie mebli.
Sytuacja staje się krytyczna szczególnie przy meblach na wymiar, gdzie każdy milimetr ma znaczenie. Standardowe szafki modułowe często posiadają cokół odsunięty od tylnej ścianki o kilka centymetrów (np. 4-6 cm na okablowanie, rury), co teoretycznie mogłoby zmieścić cienką płytkę w części przypodłogowej. Jednak większość nowoczesnych projektów mebli dąży do maksymalnego wykorzystania przestrzeni i idealnego licowania ze ścianą, szczególnie w górnych partiach i przy blatach.
Zobacz także: Kiedy Kłaść Płytki w Kuchni w 2025? Najlepszy Czas i Porady
Co więcej, problem odstawania nie dotyczy tylko kwestii estetyki czy idealnego przylegania korpusu mebla. Ma to realny wpływ na stabilność i funkcjonalność całej zabudowy. Szafka wisząca odsunięta od ściany, nawet jeśli trzyma się na szynie, nie ma pełnego podparcia na całej długości, co może zwiększać obciążenie na punkty mocowania i potencjalnie prowadzić do ich wyrywania z czasem. Dodatkowo, odsunięcie mebla od ściany tworzy trudno dostępne szczeliny, które zbierają kurz, tłuszcz i wilgoć, stając się siedliskiem bakterii i grzybów.
Kwestia dokładności jest tu absolutnie fundamentalna. Producenci mebli podają dokładne wymiary korpusów i systemów montażowych, oczekując gładkiej, równej powierzchni ściany jako punktu odniesienia. Kiedy ta powierzchnia jest zaburzona przez nierównomiernie położone płytki, nawet najlepszy stolarz będzie miał problem z osiągnięciem idealnego efektu. Nie da się oszukać fizyki – grubość warstwy za meblem po prostu odepchnie go od pierwotnie planowanej pozycji.
To jak próba założenia zbyt ciasnych butów – nawet jeśli wcisnąłeś nogę, nigdy nie będziesz czuł się komfortowo, a po jakimś czasie pojawią się odciski i otarcia. W przypadku kuchni "otarcia" to nieestetyczne szczeliny, pęknięcia spoin silikonowych, problemy z licowaniem blatów czy listew przyblatowych, a nawet trudności z montażem zlewu czy płyty grzewczej na blacie. Nagle prosty montaż staje się walką z milimetrami.
Architekci i projektanci wnętrz, mając doświadczenie z takimi "niespodziankami", zazwyczaj zalecają minimalizację ryzyka poprzez kładzenie płytek w drugiej kolejności. Widzieli zbyt wiele realizacji, gdzie początkowe zaoszczędzenie czasu lub pieniędzy na etapie wykończenia ściany zemściło się na etapie montażu mebli i wykończenia detali. Koszt poprawienia lub zatuszowania takiej szczeliny jest często wyższy niż koszt samego układania płytek na mniejszej powierzchni już po zamontowaniu mebli.
Nie można też zapomnieć o dolnych szafkach i ich połączeniu z blatem. Blat musi przylegać do ściany na całej długości, a listwa przyblatowa ma za zadanie estetycznie połączyć blat ze ścianą wyłożoną płytkami i uszczelnić ten styk. Jeśli szafki stoją odstawione od ściany, również blat będzie odstawał, tworząc nieestetyczną lukę, którą trudno zamaskować. Typowa głębokość korpusów szafek dolnych wynosi około 55-58 cm, a blat zazwyczaj ma głębokość 60 cm, co daje niewielki naddatek. Odsunięcie szafki o centymetr lub więcej zaburza to wyliczenie i prowadzi do kłopotów z montażem i uszczelnieniem, narażając drewniany korpus na wnikanie wilgoci.
Ryzyko pojawia się nie tylko w przypadku zbyt niskiego (szafki dolne) lub zbyt wysokiego (szafki wiszące) ich ułożenia względem płytkowanej ściany. Dotyczy to każdego punktu, w którym mebel ma przylegać do ściany na powierzchni pokrytej płytką. Nawet jeśli płytka pokrywa całą ścianę od podłogi do sufitu, sama jej grubość i nierówności montażowe mogą destabilizować pozycję mebla. Kluczem jest zrozumienie, że ściana za meblami jest głównie płaszczyzną konstrukcyjną i bazą montażową, a nie docelowym wykończeniem widocznej powierzchni.
W przypadku dolnych szafek, część ich tylnej ściany jest często wycinana, aby pomieścić podejścia wodno-kanalizacyjne czy gniazdka elektryczne. Te punkty instalacyjne znajdują się na gołej ścianie. Montaż szafek wymaga wtedy dociśnięcia reszty tylnej ścianki do płaszczyzny ściany, lub opierania się na nóżkach i ewentualnych kątownikach. Obecność płytki na części ściany w strategicznym punkcie montażowym (np. tam, gdzie powinna być przykręcona kątownik) stworzy wspomnianą wcześniej przerwę.
Podsumowując ten wątek, kładzenie płytek na całej powierzchni ściany w strefie przyszłej zabudowy meblowej jest jak malowanie samochodu przed zmontowaniem drzwi i błotników – może i cała karoseria jest pomalowana, ale potem montażysta walczy z zarysowaniami, niedopasowaniem i problemami z licowaniem. W kuchni „zarysowania” to luki, niedokładności i osłabione punkty montażu, które wynikają wprost z próby przymocowania mebla do nierównej, wystającej powierzchni tam, gdzie miało być gładko.
To realny i często pomijany na etapie projektowania amatorskiego problem, który potrafi napsuć krwi i wykonawcom, i inwestorom. Szczelina rzędu 1-2 cm za górnymi szafkami, którą widać z boku, nie jest czymś, z czym chcielibyśmy żyć po wydaniu dziesiątek tysięcy złotych na nową kuchnię. Dlatego kluczowe jest przemyślenie tej kolejności prac i postawienie na czysta pragmatyka wykonawcza.
Dopasowanie wysokości płytek do układu szafek
Kwestia odpowiedniej wysokości, na jakiej mają znaleźć się płytki między szafkami, staje się diabelnie prosta, gdy szafki już wiszą lub stoją na swoim miejscu. Masz przed oczami gotową ramę: dół wyznacza blat szafek dolnych, górę – spód szafek wiszących. To jest twój obszar roboczy, twoje pole gry. Kiedy płytki kładzione są przed montażem mebli, stajesz przed zgadywanką i jesteś zdany na rysunki techniczne, które... bywają elastyczne w praktyce budowlanej. Podłoga może mieć niewielkie wzniesienia, ściany nie są idealnie proste w pionie i poziomie, a wysokość nóżek szafek dolnych można delikatnie regulować w zakresie kilkunastu milimetrów, by osiągnąć idealny poziom blatu.
Standardowa odległość między blatem a dolną krawędzią szafek wiszących to zazwyczaj około 50-60 cm. Jednak ta wartość nie jest sztywna. Zależy od wzrostu użytkowników kuchni, typu okapu (integracja z szafką vs. wolnowiszący), wysokości AGD (ekspresy, roboty kuchenne pod szafkami) czy estetycznych preferencji. Montaż szafek "na gotowo" pozwala ustalić tę wysokość z dokładnością co do milimetra i dopiero wtedy przystąpić do układania płytek. Masz wtedy pewność, że górna linia płytek będzie idealnie zlicowana ze spodem szafek, lub zakończona w sposób estetyczny (np. równo pod listwą maskującą).
Gdy układasz płytki przed montażem, musisz zdecydować o wysokości i wyznaczyć poziom górnej krawędzi płytek na "pustej" ścianie. Zazwyczaj robi się to, dodając standardową wysokość szafek dolnych (np. 82 cm korpus plus nóżki ok. 10-15 cm plus blat 3-4 cm = ok. 95-101 cm od podłogi do blatu) i od tego punktu odliczając standardową odległość do szafek wiszących (np. 55 cm). Problem w tym, że faktyczna wysokość blatu po montażu może być o 1-2 cm inna z powodu nierówności posadzki lub drobnych korekt podczas montażu. Te 1-2 cm błędu przekładają się na niefortunnie umieszczoną górną krawędź płytek.
Wyobraź sobie sytuację: zakładasz, że blat będzie na wysokości 98 cm, więc górna krawędź płytek ma być na 98 + 55 = 153 cm. Układasz płytki do tej wysokości. Podczas montażu szafek okazuje się, że ze względu na krzywą podłogę i konieczność wypoziomowania, blat finalnie jest na 99.5 cm. Wtedy szafki wiszące (jeśli zachowujesz te same 55 cm odległości) będą wisiały tak, że ich spód znajdzie się na 99.5 + 55 = 154.5 cm. A twoje płytki kończą się na 153 cm. Powstaje 1.5 cm pasek gołej ściany między płytkami a szafkami. Co z tym zrobić? Pociągnąć gładzią i pomalować? Wygląda kiepsko. Dokładać wąski pasek płytek? Oznacza docinanie wielu cienkich pasków, które też nie prezentują się najlepiej. To scenariusz wzięty z życia, powtarzający się nagminnie.
Układanie płytek po montażu rozwiązuje ten dylemat u źródła. Wystarczy zmierzyć odległość od gotowego blatu do gotowego spodu szafek wiszących. Następnie planujesz układ płytek tak, aby jak najlepiej wpasowały się w tę *rzeczywistą* przestrzeń. Możesz zacząć od blatu, układając pełne płytki, a wszelkie docięcia, jeśli są konieczne, schować pod szafkami wiszącymi. To minimalizuje potrzebę skomplikowanych cięć i zapewnia precyzja dopasowania krawędzi do widocznych elementów zabudowy.
Rozmiar płytek również ma znaczenie. Małe płytki (np. 10x10 cm) są bardziej elastyczne w dopasowaniu wysokości, ale wymagają mnóstwa spoin, które trzeba idealnie poprowadzić. Duże płytki (np. 60x60 cm, cięte na 60x30 do backsplashu) mogą stwarzać problem, gdy standardowe 55-60 cm wysokości przestrzeni między szafkami nie jest wielokrotnością ich rozmiaru. Na przykład, jeśli masz 58 cm wolnej przestrzeni, a płytka ma 30 cm, potrzebujesz dwóch płytek, z czego jedną trzeba dociąć na 28 cm. To jest do zrobienia, ale planując *przed* montażem, nie masz pewności, czy 58 cm będzie faktyczną, finalną odległością.
Po montażu, znasz dokładną odległość, powiedzmy te 58 cm. Wtedy możesz dokładnie zaplanować, czy zacząć od blatu całą płytką (docięcie na 28 cm na górze), czy może od połowy, żeby docięcia były symetryczne u góry i dołu (np. dwie płytki 29 cm każda)? Masz pełną kontrolę nad układem wizualnym i minimalizujesz ryzyko pozostawienia mało estetycznych wąskich pasków. Możesz strategicznie umieścić docięcia tam, gdzie będą najmniej widoczne.
To samo dotyczy wysokości cokołu dolnego szafek i punktu, od którego zaczynają się płytki nad cokołem. Jeśli płytki kładziesz na całej ścianie od podłogi, a cokół ma grubość np. 10 mm, to szafka dolna opiera się na nóżkach lub na cokołach. Jeśli cokoły są cofnięte, a płytka wystaje poza ich obrys, tworzy to punkt styku, który może odsunąć szafkę. Jeśli płytki zaczynają się powyżej cokołu, musisz wiedzieć, na jakiej *dokładnie* wysokości znajdzie się górna krawędź cokołu po wypoziomowaniu szafek, co zależy od poziomu podłogi i regulacji nóżek. Ta wysokość też nie jest z góry idealnie pewna bez zamontowanych mebli.
Dopasowanie układu płytek po montażu obejmuje również strategiczne rozmieszczenie spoin i samych płytek w odniesieniu do podziałów mebli, gniazdek elektrycznych czy innych elementów zabudowy. Masz możliwość zaplanowania, aby pełna płytka znalazła się np. centralnie nad płytą grzewczą, albo spoina wypadła idealnie na granicy dwóch szafek wiszących. Takie detale znacząco wpływają na profesjonalizm i estetykę wykończenia, a są praktycznie niemożliwe do idealnego przewidzenia i wykonania, gdy kładziesz płytki na gołej ścianie bez fizycznego punktu odniesienia w postaci zamontowanych mebli. To jak celowanie z zawiązanymi oczami – możesz trafić, ale szanse są marne.
Podsumowując ten aspekt, klucz do idealnego dopasowania wysokości i układu płytek tkwi w posiadaniu *gotowych, zamontowanych* mebli kuchennych jako wzorca i ram. To one definiują precyzyjnie obszar do pracy i pozwalają uniknąć zgadywanek i późniejszych, kosztownych i frustrujących poprawek. Daje to pełną kontrolę nad procesem i gwarantuje najlepszy możliwy efekt wizualny.
Zalety układania płytek po montażu mebli kuchennych
Skoro omówiliśmy ryzyko i wyzwania związane z kładzeniem płytek przed montażem mebli, przyjrzyjmy się, dlaczego przyjęcie odwrotnej kolejności to po prostu lepszy pomysł z wielu perspektyw. Po pierwsze i najważniejsze, chodzi o minimalizacja ryzyka błędów wykonawczych, które, jak już wiemy, mogą prowadzić do problemów z licowaniem mebli ze ścianą czy estetyką wykończenia. Gdy płytkujemy po montażu, przestrzeń do pracy jest ściśle określona przez dolną i górną krawędź szafek, co eliminuje zgadywanie i konieczność precyzyjnego odmierzania od hipotetycznych punktów.
Po drugie, zyskujemy mniej strat materiału. Kładąc płytki tylko na widocznej powierzchni między szafkami, nie marnujemy cennego materiału na zakrycie ściany za meblami, gdzie nikt nigdy ich nie zobaczy. Różnica w ilości potrzebnych płytek na typową strefę roboczą o długości 3 metrów i wysokości 60 cm (1.8 m²) w porównaniu do wyłożenia pełnej ściany o wysokości 2.5 metra (7.5 m²) jest ogromna – pięciokrotnie mniejsza powierzchnia do pokrycia! Biorąc pod uwagę, że średnia cena płytek to 50-200 PLN/m², a robocizna to 80-150 PLN/m², oszczędności rzędu kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych są jak najbardziej realne w skali całej kuchni. To jak znaleźć pieniądze w starej kurtce!
Kolejną istotną zaletą jest optymalizacja czasu pracy dla płytkarza. Praca w zdefiniowanym, mniejszym obszarze jest szybsza. Nie trzeba zabezpieczać całej ściany przed uszkodzeniem podczas przyszłego montażu mebli, co zajmuje czas i generuje dodatkowe koszty (folie, kartony, taśmy). Wszelkie docięcia są wykonywane na podstawie rzeczywistych pomiarów, co przyspiesza proces. Po montażu mebli masz gołą ścianę w konkretnym prostokącie – idealne płótno dla płytkarza.
Co więcej, montaż szafek na gołej ścianie zapewnia doskonałe lico ze ścianą i najsolidniejsze możliwe mocowanie. Szafki wiszące są bezpośrednio przykręcane do konstrukcji ściany (beton, cegła, płyta G-K na ruszcie nośnym), bez warstwy dystansującej w postaci płytki i kleju. To gwarantuje maksymalną nośność i stabilność całej zabudowy. Dolne szafki przylegają idealnie, ułatwiając późniejszy montaż blatu i jego uszczelnienie styku ze ścianą – kluczowe dla ochrony korpusów mebli przed wilgocią.
Proces montażu po płytkowaniu jest też logiczniejszy z perspektywy instalacji hydraulicznych i elektrycznych. Punkty przyłączeniowe (gniazdka, wyjścia na wodę/odpływ) zazwyczaj lokalizuje się na gołej ścianie zgodnie z projektem kuchni. Po zamontowaniu szafek i blatu, płytkarz układa płytki, wykonując precyzyjne otwory jedynie tam, gdzie znajdują się istniejące gniazdka czy podejścia hydrauliczne. Nie ma ryzyka, że gniazdko wypadnie na spoinie lub będzie zasłonięte przez płytkę, którą ułożono, zanim dokładne miejsce instalacji było w 100% pewne. W zasadzie masz ostatnią szansę na korekty instalacji, zanim ściana zostanie pokryta czymś trwałym.
Myśląc o przyszłości, taki sposób wykończenia ułatwia potencjalne modyfikacje. Jeśli kiedyś zechcesz wymienić szafkę dolną (np. na zmywarkę), masz dostęp do gołej ściany za sąsiednimi szafkami. Jeśli uszkodzisz płytkę w strefie między szafkami, możesz ją wymienić bez obawy o naruszenie czegokolwiek za meblami. Demontaż szafek wiszących (np. w celu poprawy wentylacji czy położenia nowej tapety nad nimi) jest prostszy, gdy nie są "wklejone" w płytki.
Układanie płytek po montażu to także mniejsze ryzyko uszkodzenia samych płytek w trakcie prac stolarskich i montażowych. Chociaż ekipy dbają o mienie klienta, wiertarka czy piła używane podczas montażu szafek to narzędzia, które mogą łatwo zarysować lub wyszczerbić delikatną powierzchnię świeżo położonych płytek. Kiedy płytki pojawiają się na samym końcu prac wykończeniowych w strefie zabudowy, to ryzyko jest minimalne.
W ten sposób oszczędzasz czas, pieniądze i nerwy, jednocześnie zyskując lepszy efekt końcowy pod względem estetyki i funkcjonalności. To proste i logiczne podejście, które wynika z doświadczenia fachowców, którzy widzieli oba scenariusze w praktyce i wiedzą, które rozwiązanie generuje mniej problemów na placu budowy. Układanie płytek w kuchni po montażu mebli to po prostu czysta pragmatyka, poparta danymi o mniejszej ilości strat materiału i większą precyzją. Zdecydowanie warto trzymać się tej zasady.
Podsumowując, wybór momentu na położenie płytek między szafkami kuchennymi ma fundamentalne znaczenie dla całego procesu wykańczania kuchni. Podejmując decyzję o układaniu ich po zamontowaniu mebli, stawiasz na precyzję, minimalizujesz ryzyko kosztownych błędów i optymalizujesz wykorzystanie materiałów oraz czas pracy. To strategiczny ruch, który procentuje w finalnym efekcie i trwałości twojej kuchni.
Porównanie szacowanych kosztów i czasu realizacji
Aby lepiej zilustrować korzyści, przyjrzyjmy się szacunkowym danym dotyczącym kosztów i czasu dla hipotetycznej kuchni o długości 3 metry bieżące, z typową przestrzenią na backsplash między blatem a szafkami wiszącymi o wysokości 0.6 metra. Załóżmy, że standardowa ściana ma wysokość 2.5 metra.
Wyłożenie całej ściany od podłogi do sufitu (metoda "przed szafkami") to powierzchnia 3m x 2.5m = 7.5 m². Wyłożenie samej strefy backsplashu (metoda "po szafkach") to powierzchnia 3m x 0.6m = 1.8 m².
Przyjmując średnie koszty materiału (np. 100 PLN/m²) i robocizny (np. 120 PLN/m²) oraz uwzględniając szacunkowe straty materiału z tabeli (14% przed, 7% po) i czas pracy:
- Koszt płytek na całą ścianę: 7.5 m² * 1.14 (straty) * 100 PLN/m² = ~855 PLN
- Koszt robocizny na całą ścianę: 7.5 m² * 120 PLN/m² = 900 PLN
- Szacowany czas pracy (tylko płytki): 8-12 godzin (skomplikowane docięcia, większa powierzchnia)
vs.
- Koszt płytek na backsplash: 1.8 m² * 1.07 (straty) * 100 PLN/m² = ~193 PLN
- Koszt robocizny na backsplash: 1.8 m² * 120 PLN/m² = 216 PLN
- Szacowany czas pracy (tylko płytki): 3-5 godzin (prostsze docięcia, mniejsza powierzchnia)
Różnica w samych kosztach bezpośrednich materiału i robocizny dla tej strefy to ~1500 PLN na korzyść metody "po szafkach". Do tego dochodzą potencjalne koszty poprawek, dodatkowego materiału, czy straconego czasu z powodu problemów z montażem mebli, których nie da się łatwo skwantyfikować, ale które potrafią znacząco podbić finalny rachunek i poziom frustracji.